Brodaty „wilk morski” z bicepsami jak bochenki chleba, który siłuje się ze sterem w trakcie sztormu – to obraz, który kino i literatura utrwaliły w naszych głowach. Przez lata żeglarstwo uchodziło za sport typowo męski, wymagający dużej siły fizycznej. Czy słusznie? Drogie Panie, czas obalić ten mit. Współczesne żeglarstwo to gra sprytu, techniki i… fizyki, a nie siłownia na wodzie.
Wiele kobiet rezygnuje z marzeń o patencie żeglarskim, obawiając się, że są „za słabe” fizycznie, by wybrać żagiel przy silnym wietrze lub utrzymać ster. Tymczasem na naszych kursach w Saily.pl coraz częściej to właśnie kobiety okazują się jednymi z najbardziej precyzyjnych i opanowanych sterników. Dlaczego?

Jacht żeglarski to genialna maszyna prosta. Cała jego konstrukcja opiera się na dźwigniach i przekładniach.
Nie musisz trzymać w rękach naporu wiatru wiejącego w żagiel o powierzchni 20 metrów kwadratowych. Od tego są kabestany (te metalowe bębny na pokładzie). To dzięki nim, używając korby i odpowiedniej techniki, drobna kobieta jest w stanie wybrać linę z siłą wielokrotnie większą niż najsilniejszy kulturysta ciągnący linę „na żywca”.
Żeglarstwo to sztuka wykorzystywania sił natury, a nie walki z nimi. Jeśli czujesz, że musisz użyć ogromnej siły, by skręcić kołem sterowym lub rumplem, to zazwyczaj sygnał, że… robisz coś technicznie źle (np. żagle są źle ustawione). Kobiety często szybciej łapią tę zależność, bo zamiast siłować się ze sprzętem, szukają sposobu na jego lżejszą obsługę – czyli robią to poprawnie technicznie!
Instruktorzy często zauważają ciekawą różnicę w podejściu do manewrów. Mężczyźni (oczywiście nie wszyscy!) mają tendencję do rozwiązywania problemów siłą. „Nie wchodzi? To popchnę mocniej”.
Kobiety natomiast częściej stawiają na planowanie i antycypację.
Zamiast walczyć z jachtem, który pędzi na pomost, kobieta częściej zwolni wcześniej, by wykonać manewr precyzyjnie.
Zamiast szarpać się z linami, sprawdzi, czy lina nigdzie się nie zablokowała.
To podejście – „najpierw pomyśl, potem zrób” – jest w żeglarstwie kluczowe dla bezpieczeństwa. Dobry kapitan to taki, który przewiduje sytuacje, a nie taki, który bohatersko ratuje jacht z opresji, w którą sam go wpakował.
Jachty, na których szkolimy (i które później będziecie czarterować na Mazurach czy Zalewie Sulejowskim), są projektowane z myślą o turystyce i rekreacji.
Rolery żagli pozwalają zwinąć żagiel pociągnięciem jednej linki.
Bramki do kładzenia masztu sprawiają, że nawet ciężki maszt kładzie się i stawia jedną ręką (dzięki wspomnianym wcześniej wielokrotnym przełożeniom lin).
Silniki manewrowe pomagają w precyzyjnym parkowaniu.
Oczywiście, podstawowa sprawność fizyczna jest potrzebna – trzeba sprawnie poruszać się po kołyszącym pokładzie czy przeskoczyć na keję. Jednak nie jest to poziom olimpijski, a raczej poziom przeciętnego spaceru czy jazdy na rowerze.
Pamiętaj też, że zdobywając patent żeglarza jachtowego, stajesz się kapitanem. Twoją rolą jest dowodzenie załogą. To nie Ty musisz biegać na dziób, rzucać cumy, stawiać maszt i wybierać foka jednocześnie. Od tego masz załogę (męża, partnera, znajomych, dzieci). Twoją „siłą” jest wiedza: musisz wiedzieć, jaką komendę wydać i w którym momencie. To głowa steruje jachtem, ręce tylko wykonują polecenia.
W naszej szkole żeglarstwa nie dzielimy kursantów ze względu na płeć. Wymagania egzaminacyjne są identyczne dla wszystkich i – co pokazują statystyki – kobiety zdają egzaminy śpiewająco. Często też w naszych załogach instruktorskich spotkacie świetne żeglarki, które swoją wiedzą i opanowaniem budzą respekt na wodzie.
Więc jeśli wciąż się wahasz, czy dasz radę – odpowiedź brzmi: TAK.
Nie musisz mieć bicepsów ze stali. Wystarczy otwarta głowa, chęć nauki i odrobina wiatru we włosach.
Nie czekaj na „lepszą kondycję”. Twoja obecna forma jest wystarczająca, by zacząć przygodę z żeglarstwem. Sprawdź terminy najbliższych kursów na Zalewie Sulejowskim i dołącz do naszej załogi!
Nie, współczesne jachty turystyczne są zaprojektowane tak, aby obsługiwała je przeciętna osoba. Kluczem jest technika i wykorzystanie osprzętu (np. kabestanów), a nie siła mięśni.
Zdecydowanie tak. Kobiety często szybciej opanowują technikę manewrowania, ponieważ zamiast siłować się ze sprzętem, skupiają się na precyzji, planowaniu i poprawnym wykorzystaniu fizyki jachtu.
Na jachcie używamy kabestanów – specjalnych kołowrotków, które działają jak przekładnia w rowerze. Dzięki nim, używając korby, nawet drobna osoba może wygenerować ogromną siłę potrzebną do wybrania liny.
Oczywiście! Wiele kursantek Saily.pl zapisuje się indywidualnie. Na miejscu tworzymy załogi, które szybko się integrują. To świetna okazja do poznania nowych ludzi.
tel. 570 90 90 60
E-mail: biuro@saily.pl